Gramy sesję "Monastyru". Kostki (piękne kostki marmurkowe - wersja kolekcjonerska) toczą sie po podłodze. Kota dopada jednej, po czym w biegu wpycha ją pod łóżko. Wszyscy, jak staliśmy bądź siedzieliśmy, rzuciliśmy się na poszukiwania. Świecenie lampką i ogląd oczami dwóch niewiast nie przyniósł rezultatu. Wybebeszanie łóżka takoż. Podnoszenie łóżka zaowocowało odnalezieniem około 15 kulek z folii aluminiowej. Podnoszenie drugiego łóżka, jak i szukanie pod szafą (bo może poszła rykoszetem) nic nie dało.
- Ale wiecie, podobno koty potrafią otworzyć tunel czasoprzestrzenny i przenieść w ten sposób przedmiot - oznajmił właściciel kostki z niewzruszoną miną i absolutnym przekonaniem.
Nie uwierzyliśmy. Kostki nie odnaleziono.
Trzy dni temu Kota porwała ze stołu ulubiony długopis Lubego, z szaleństwem w oczach zeskoczyła na podłogę i zaczęła gryźć go w przedpokoju, a po chwili długopis zniknął bez śladu. Luby miał mi za złe, że jej pozwoliłam.
- Kochanie, zaraz go znajdę - zapewniłam, ale nie znalazłam.
Przedwczoraj długopis pojawił się u Niego na biurku w pracy, kilkanaście kilometrów od naszego mieszkania.
Teraz Ona i On boją się, że Kota wepchnie w czasoprzestrzenny tunel ich toaletę, kiedy będzie u nich przemieszkiwać.
Tunel czasoprzestrzenny
Amo tu, flos meum!
Przyszła wiosna. Przyszła na dobre, bo to, że idzie, objawiało się tulipanami na Rynku, a o tym, że już jest nieodmiennie przekonują mnie frezje. Luby wie, co ma robić, dlatego też pierwszy bukiecik trafił już do mych rąk. Kota postanowiła udowodnić mi, iż kwiaty z całą pewnością nadają się do jedzenia. Po wieczorze spędzonym przez nią na wspinaczce po firankach w celu dosięgnięcia frezji, bukiet trafił wreszcie poza zasięg łapek i pazurów. Spoczywa bezpiecznie umieszczony pomiędzy książkami i kuflami na piwo.
Początki
Pozazdrościłam.
Pozazdrościłam chwil zapamiętanych, utrwalenia myśli ulotnych, świadectwa zmian.
Pozazdrościłam codzienności niezwykłej w swojej zwyczajności.
Pozazdrościłam momentów, gdy zaśmiewaliśmy się do łez, czytając o Nim ukazanym jej oczami i o nas, przemykających czasami jak cienie w Ich życiu.
Dlatego wierzę, że Ona nie obrazi się, iż w chwili słabości i zazdrości postanowiłam, że i ja będę mieć swojego Jego, swoje małe chwile radości i spontanicznego ekshibicjonizmu, by się nimi z Wami podzielić.