Kto zna, to będzie współczuł

Ulica Ruczaj - 1
"Umbrella" The Baseballs - 3
"Hot'n'Cold" The Baseballs - 1
Chodnika przy ulicy - 100 m
Odśnieżonego chodnika - 3 m
Odśnieżonej ulicy - 0 m
Samochodów - ze 40
Prób łapania równowagi - 6
Upadków - 1
Obitych kolan - 1
Obitych bioder - 1
Obitych łokci - 1
Ilości śniegu - tony
Zdrowia psychicznego - ciągle jeszcze chyba 100%

A w domu okazało się, że nie mogę znaleźć książki z przepisami i całe zdrowie psychiczne szlag trafił. Jak można zgubić książkę TAKICH gabarytów?!

Nie ma, nie ma kasy w NFZecie

Dziś dzień w samochodzie. Cały cholerny dzień jeździliśmy po Krakowie od samiuśkiego rana. A co się nasłuchałam radia, to moje. Dowiedziałam się na ten przykład, że we Włoszech rodzice jakiegoś dziecka chcą pozwać lekarzy, że założyli rzeczonemu dziecku gips na zdrową rękę. Podobno ma się już niedługo zebrać specjalna komisja lekarska wagi państwowej, która zadecyduje o wysokości odszkodowania.
- Kochanie, to zrobimy tak - wymyślił Luby - Pojedziemy na pogotowie, powiemy, że mnie ręka boli, oni założą gips, a potem ich pozwiemy i będzie kasa na kawiarnię.
- Kotku, ale w Polsce nie dostaniesz gipsu nawet na złamaną rękę. Założę się, że NFZ-owi już dawno skończył się pieniądze na takie drobiazgi.

Plakaty 2009

Polecam szczególnej uwadze post na blogu "Plakaty filmowe" podsumowujący mijający rok filmowy.
Post poświęcony dobrym, lepszym i najgorszym plakatom tego roku z wyjątkowo pomysłowymi kategoriami.

Miodnie

Dzisiaj dokonałam rzeczy dziwnej, przykrej (zapachowo) i bolesnej (dla zgłodniałego żołądka). Podpaliłam mianowicie pizzę przy pomocy kuchenki mikrofalowej. Rano, chcąc zutylizować resztki z Pizzy Hut, wsadziłam kawałek do mikrofali i, mając ok. 1 minuty wolnego czasu, zaczęłam sprzątać portfel. Dziwny zapach nie zaalarmował mnie, zrobiło to dopiero dziwne chrzęszczenie i chrupotanie dobywające się zza moich pleców. Gdy się odwróciłam, zobaczyłam, że kuchenka się pali. Miodnie!
Okazało się, że szynka prosciutto nie za bardzo przepada za podgrzewaniem, bo wypaliła w kawałku pizzy dziurę i przykleiła się do talerzyka.
Mieszkanie śmierdzi. I będzie śmierdzieć pewnie jeszcze kilka dni. Miodnie po raz wtóry.
W ramach pokuty zjadłam ziemniaki z mlekiem.

Owieczki na statkach

- Kochanie, będę śpiewać o trzech owieczkach - oznajmiłam Lubemu, gdy skończyło się "O Come All Ye Faithful".
- O owieczkach... - powtórzył nieco zbity z tropu.
- O trzech owieczkach, które idą do Jezuska!
Luby zerknął mi przez ramię na tekst kolędy.
- One nie idą, one żeglują! Co ci Angole pili?
- I saw three sheeps... - śpiewam radośnie.
- Kochanie, to nie są owce, to są statki!
No tak, gwoli wyjaśnienia - znałam tę kolędę ze słuchu i skojarzyłam Święta z owieczkami, to chyba oczywiste? A w tekście są "ships", nie "sheeps". No bo co tam robią statki?
A TUTAJ słowa i melodia.

Zasady muszą być!

Koty mają w zwyczaju co wieczór bić się jak potłuczone (nomen omen). Wczoraj Werbena przyczaiła się i niemal tygrysim skokiem spadła Piołunowi na głowę, a potem dały się słyszeć dudniące w kierunku kuchni happy feet.
- Widziałaś, jak ona to zrobiła? Jeszcze nie wiedziała, gdzie Młodzian pobiegnie, a już tam wystartowała - ekscytuje się Luby.
- Może koty też... - zaczęłam tłumaczyć, ale Luby mówił dalej.
- Chyba że spojrzała w przyszłość, żeby wiedzieć, gdzie będzie uciekał.
- Kochanie, a może koty też mają jakieś zasady?
- Zasady? Koty? One mają jedną zasadę: zasadę zachowania masy. Utrata jednej jednostki masy musi być natychmiast uzupełniona dwiema jednostkami żarcia.
- Miałam na myśli zasady zabawy - mruknęłam w poduszkę.

Cause your kisses lift me higher...

Dziś cały dzień słucham "The Baseballs". Takie zboczenie, dopóki nie nauczę się na pamięć tekstów i aranżacji. Ale do rzeczy. W komentarzu do "Parasolki" przeczytałam, co następuje: "I love those haircuts and dancing styles". Hmmmm... ale takie długie hmmm...
Czy to już to pokolenie, które nic a nic nie kojarzy z lat 60.? Co prawda ja wtedy jeszcze w planach nawet nie byłam, więc nie mogę się uważać za znawcę, ale przecież to jest klasyka klasyki. Miłością do starych kawałków zaraził mnie mój Tato, a dom, odkąd pamiętam, był pełen muzyki.
"Haircuts" i "dancing style" - Elvis! A może... Forrest Gump?

(Wspominałam już, że uwielbiam piosenkę? Pewnie tak, nie szkodzi, bo w tej wersji też jest super)