Pytanie dnia: Czy jeśli wyegzorcyzmuję jajko, to zmieni się w święconkę? (to Luby).
Ogólnie 19 sierpnia okazał się być zdecydowanie lepszy do 18 sierpnia. W Sanepidzie Pan Michał poinformował mnie, że w sumie to ich nie obchodzi, jakie będę mieć blaty i sprzęty. Byle blaty się dobrze zmywały, a zmywarka miała atest. A to oznacza, że nie muszę robić cholernie drogiej i mega obleśnej kuchni ze stali nierdzewnej (oczywiście gastronomicznej), a mogę sobie zrobić tańszą i przyjemniejszą w obyciu kuchnię "domową".
W MARRze złożyłam odwołanie zgodnie z podpowiedziami sumienia i dla jego spokoju, przy okazji zapytałam też o pożyczkę. I co się okazało? Że (niewiarygodne!), żebym mogła wziąć pożyczkę na założenie firmy, nie muszę mieć "co najmniej pół roku działalności i wykazać rosnące zyski". Czyli światełko w tunelu nie okazało się lokomotywą.
Poza tym mam kilka nowych pomysłów, ale część z nich jest naprawdę paskudna, więc na razie sza (aczkolwiek nie posunę się do obrabowania banku, czego obawiał się On).
To nie pociąg!
Złe słowa na "m"
- Piołun, ty mendo!
- Też na "m". Jak MARR.
- Nie, kochanie, MARR jest na "k".
- Aha, czyli rozumiem, że żadne z naszych dzieci nie będzie miało na imię Marek?
- Nie.
- I... i nie będziesz robić z owoców marmolady?
- Nie. Będę robić dżem.
- Ha! Sukinkoty!
Wszystko nie tak
No dobrze. A raczej niedobrze. Odrzucono mój biznesplan, a piętą Achillesową okazała się... część opisowa, z której czułam się najmocniejsza (i która de facto zadecydowała o tym, że dostałam się do "piętnastki"). Za to z tabelek i obliczeń dostałam prawie maksymalna ilość punktów. Summa summarum miałam nawet ponad limit wymaganych punktów, ale.. co z tego?
Będę się odwoływać, tylko jeszcze nie wiem, od czego. Teraz jeszcze bardziej nie znoszę MARR-u. Grrr...
Żeby było bardziej wesoło, kilka minut później dowiedziałam się, że oddanie budynku przesunie się na połowę listopada, bo... bo tak.
A na koniec zobaczyłam coś takiego: 
Ech... ktoś jeszcze chce mnie dziś czymś dobić?
Edit: A w komentarzu do jakiejś ankiety "W którym fast foodzie jadasz najczęściej" przeczytałam (po ocenzurowaniu): "wiecie czemu te szwaby,angole itd są grubi,bo u nich się więcej zarabia i częściej stać ich na takie żarcie !!!"
Ja po prostu nie wiem, gdzie żyję, nie wiem...
Brzuszek
Mój brzuszek cierpi. Nie wiem, kto wymyślił, że za stres odpowiedzialna jest głowa czy serce? Nerwy rodzą się w brzuchu i tam sobie konsumują resztki mojego psychicznego zdrowia.
O 10.13 koleżanka zadzwoniła do MARR-u i powiedzieli jej, że "serwer im się zepsuł". Aha, srały muchy, będzie wiosna. Nie wierzę ani trochę. "Jak do 1-1,5 godziny się nie naprawi, to będziemy wysyłać wyniki." To fajnie, ale już jest 11.36 i jakoś maila nie widać, może poza tymi od znajomych z grupy. Wszyscy od wczoraj w...pienieni strasznie, wymieniliśmy już 49 maili. Czekania ciąg dalszy.
Od rana idioci
Reklama pewnej firmy dystrybuującej kawę:
"Czy wiesz, jak robi się cappuccino? Nie? Najpierw trzeba przygotować espresso. Bo nawet mistrz nie zrobi cappuccino bez dobrej kawy." Ciąg absurdalnych zdań. WTF w ogóle?
A wyników dalej nie ma. Mój poziom nietolerancji dla kretynizmu jest wprostproporcjonalny do poziomu złości i zdenerwowania.
"Prosimy o regularne sprawdzanie strony internetowej projektu oraz swojej skrzynki mailowej." Mam wrażenie, że te oceny nigdy się tam nie pojawią.
UE z Katarem
Pisałam, że na 90% wyniki będą 17 sierpnia? Myliłam się. Będą albo dziś w nocy, albo jutro rano. Bez komentarza (zjadliwego bądź wulgarnego).
Do rana rząd czeka na wpłatę pieniędzy przez katarskiego inwestora na rzecz stoczni.
- Ty! Może zakupem stoczni zajmuje się MARR? - oświeciło Lubego - I teraz czekają na te pieniądze z Kataru, żeby wam wypłacić!
Drobna różnica
- Kochanie - pytam ładnie - a skoczysz do sklepu po borówki?
- Parówki?
- Sam jesteś parówka - sapnęłam - Borówki!
- Każdy słyszy to, co chce - odpowiada niewzruszony Luby.