- Chyba kupię kotom ten... no... drapak. Na rocznicę ślubu* - oznajmiłam Lubemu.
- Kupisz kotom drapak? Na rocznicę ślubu? - powtórzył, jakby nie dowierzał.
- Mhm. Przecież jakaś okazja musi być, a ta jest najbliższa.
- O, ludzie...
* Żeby nie było wątpliwości - chodzi o rocznicę naszego ślubu.
Drapak
Kwestia różnicy
- Jest jedna rzecz, którą różni się "RMF Classic" od "RMF Rumor" - stwierdza odkrywczo Luby - "RMF Classic" jest stacją prowadzoną, a nie tylko... puszczanie muzyki z płyt.
- Kochanie... sądzę, że mimo wszystko "Classic" od "Rumor" różni się czymś jeszcze.
- Nieprawda! - sapnął Luby, tłumiąc wszelkie możliwości sprzeciwu.
McMuffin na bis
- Oho! Co tak śmierdzi? - pyta Luby w odcieniu tzw. panikarskim, kiedy z pieca rozgrzewanego na cebulowe bułeczki zaczął się wydobywać cuchnący dym.
Naoczne sprawdzenie ukazało nam ogrom zniszczeń - tłuszcz z szaszłyków wieprzowych dnia poprzedniego zalał brytfannę i dno pieca.
- W sumie dobrze, że nie miałaś tam robić nic słodkiego - stwierdza Luby przy szorowaniu - Na przykład ciastka wieprzowe. Albo muffinki.
- No to już wiem, skąd się wziął McMuffin Wieprzowy De Luxe. Pewnie nie chciało się im myć pieca po hamburgerach.
- Albo wzięli sobie do serca stwierdzenie, że muffinki można robić ze wszystkim.
Bez komentarza
Nasz informatyk nadciąga z "naprawioną" klawiaturą R.
- Już? Działa? - pyta R.
- Tak, ale będziesz musiała zejść.
Blogi Nigry
Trafiłam dziś przypadkiem (dzięki artykułowi o tym, jak to manipulują nami Koty) na foto-blog Nigry. I zachwyciłam się.
Przepiękne zdjęcia Kociaków(zawsze zazdrościłam, bo sama z aparatem nie jestem za pan brat), wzruszające, zabawne. Pociągnęłam nosem za Sówką, rozbroiły mnie Tosia i Stanisław (jak bliźniaki Werbeńci i Piołuna).
A fotki pyszności - sam miód, już mam parę inspiracji na obiady.
A tu linki:
Koty
Kuchnia
Głos nadziei w sprawie podatku
Przypomniała mi się ożywiona dyskusja (a właściwie ożywiony monolog)połączona z machaniem rękami i głośnym wyrażaniem swego zdziwienia tudzież oburzenia, jaką przeprowadziłam z moim dawnym kolegą z lat jeszcze licealnych. Utrzymana była w nurcie popularnego u mnie ostatnio bezsilnego marudzenia na polskie absurdy prawno-finansowe.
- Bo powiedz mi, dlaczego we wszystkich raportach, we wszystkich krajach, gdzie jest podatek liniowy, nagle tego podatku zaczęło spływać więcej? Dlaczego wciąż się mówi - bardziej i mnie oficjalnie czy naukowo, że obniżenie podatku korzystnie wpływa na publiczne finanse? Bogaci wychodzą wreszcie z szarej strefy i tak dalej...
Prawnik cywilny potaknął bez słowa.
- Zatem skoro tak jest w innych krajach i zostało to udowodnione, i ciągle się o tym mówi, to dlaczego w Polsce nasze władze, jak osły, nie dość, że nie wprowadzą podatku liniowego dla wszystkich, to jeszcze zastanawiają się nad podniesieniem podatku w rok po jego obniżeniu!
- Ponieważ wpływ do budżetu nie byłby odczuwalny JUŻ. A to jest dla nich nie do przyjęcia - wyjaśnił mi Ziomek.
Przypomniała mi się ta rozmowa, gdy trafiłam dziś na TEN artykuł w Onet.Biznes. Może RPO coś wywalczy dla nas, biednych ludków? Mam nadzieję. Inaczej pozostanie mi ekwilibrystyka z podatkiem liniowym w obecnej formie.
Dwujajowi
- Mnie tu nie ma! - woła od progu Dyrektor Żaba.
- Ok - mruknęłam bez entuzjazmu znad biografii Michaela Buble'a.
- Sobowtór. Rozumiemy - uśmiechnęła się K.
- Sobowtór? Czy ktoś drugi na świecie może wyglądać tak jak ja?
- Przecież ma pan brata bliźniaka. Nie jesteście jednojajowi?
- Nie, obaj kompletni - fuknął Dyrektor i odwrócił się na pięcie.