Wieeelka miłość

Dyrektor Żaba wchodzi, opiera się o biurko, po czym wyznaje:
- Kocham was.
Hmm...
- A za co? - odważyła się w końcu odezwać R.
- Za całokształt.
- My pana też - uśmiechamy się gremialnie.
- Ale pan ma lepiej... bo pan dzieli swą miłość na nas cztery, a naszą skupia w sobie.
- E tam. Ja jestem taki gruby, że dla każdej starczy. Tak po 30 kilo na sztukę.

Kilka minut później zaczął udawać baletnicę na środku sekretariatu.
My też go kochamy.

Aproksymacja

Dziś, przy okazji artykułu o korporacjach, znalazłam na Onecie link do takiego bloga: http://destruktor.blog.onet.pl. A tam coś takiego:

*********
Statystycznie rzecz biorąc...

[Telefon]

- Panie kierowniku potrzebne jest mi zestawienie średnich płac w czterech wskazanych okresach z podziałem na 123 grupy zawodowe w dwóch obszarach działalności naszej firmy. Jest pan w stanie zrobić to w sensownym czasie?
- W sensownym tak. Obawiam się jednak, że to co dla mnie jest określane mianem sensownego czasu dla Pana będzie to zbyt długo i na tym polega zazwyczaj problem.
- No dobrze czy 2 dni wystarczą?
- Tak, to jest sensowny czas.

[... dwa dni później ...]

- I jak panie kierowniku udało się?
- Oczywiście, zestawienie znajduje się na pana dysku sieciowym i jest gotowe do wydruku.
- To ja mam dysk sieciowy?
- Tak Panie dyrektorze od 9 lat.
- A jakie ja mam hasło?
- Czy logował się Pan od czasu kiedy zainstalowałem Panu nowy komputer?
- Nie.
- To znaczy, że ma Pan to samo hasło co rok temu.
- Żebym to ja pamiętał ....
- .... Pana imię i rok urodzenia....
- Aaaaa no widzi pan dobrze że Pan pamięta.
- Nie pamiętam, zgadywałem ale jak widzę skutecznie.
- No widzę już to zestawienie ale ono jakieś jest inne niż to przykładowe które mi przekazały kadry..
- Zgadza się ponieważ, kadry nie liczyły średniej w przeliczeniu na etat tylko na osobę, a że sporo jest osób pracujących na niepełnym etacie lub powiększonym więc zestawienia się różnią. Poza tym ja policzyłem średnią ważoną...
- ...????.....
- .... dzięki której unikamy sztucznego zawyżania przez kierowników średniego wynagrodzenia dla działów.
- No tak ale to jednak się różni od tamtego przykładowego zestawienia, które już przekazałem wyżej. Jak ja im to wytłumaczę jak zapytają?
- Po pierwsze nie zapytają, bo zestawienie jest wystarczająco kolorowe i ładne żeby cyferki miały jakiekolwiek znaczenie. Po drugie musieli by się na tym znać, a po trzecie może Pan im odpowiedzieć że zostało to unormowane do średniej długofalowej tak aby można było poprowadzić krzywą trendu. A jeżeli to nie wystarczy to niech Pan dorzuci, że aproksymowano wynagrodzenie do sytuacji jak gdyby żaden z pracowników nie był na chorobowym. Na ZUSie to oni się na 200% nie połapią.
- To znaczy że....
- ... że nie ważne co tam wpiszemy ważne jak Pan to wszystko wytłumaczy.
- A jeżeli linia trendu będzie opadająca?
- To proszę powiedzieć że wynik przemnożono przez ujemną stałą średniego trendu z województwa, a jak wiadomo ujemny współczynnik zawsze zmienia wzrost na spadek i na odwrót.
- Dziękuję, do widzenia.
- Do widzenia.

[Następnego dnia]

- Dziękuję panie kierowniku. Prezentacja wypadła genialnie. Po użyciu słowa aproksymacja nikt nie odważył się zadać jakiegokolwiek pytania, a szef na koniec powiedział, że nie widział lepiej opracowanej analizy ekonomicznej. Powiedział, że pozostali dyrektorzy powinni brać z nas przykład. Jeszcze raz dziękuję i do widzenia.
- Do widzenia.

[Rozmowa wewnątrz działu]

- Ty a coś ty naczelnemu za dane przekazał?
- Te same co rok temu tylko przemnożyłem je przez 1,23.
- A dlaczego tyle?
- Tak mi jakoś wyglądało, że tak będzie.
- I co on to kupił?
- Kupił... i on i wierchuszka.
- No ale to bujda na resorach.
- Eeee nie przesadzaj, zawsze znajdę jakiś współczynnik po przemnożeniu przez który wyjdę na to co ewentualnie będę musiał zrobić porządnie. Przecież za Chiny Ludowe tego zestawienia nie dało by się zrobić w dwa dni. Wiesz statystyka...
- Wiem wiem.
- Poza tym przecież w kadrach i tak nie odróżniają analityka od analizatora i dla nich według analogii dom osoby publicznej jest domem publicznym.
********

Uśmiałam się setnie. Destruktorowi gratuluję szefa.
(Post zamieszczony 28 listopada 2008 r.)

HR

Przecież wszyscy wiemy, czym jest Human Resources, prawda?
Według Wiki: "Human resources is a term with which many organizations describe the combination of traditionally administrative personnel functions with performance, Employee Relations and resource planning."
A coś takiego?
"Ludzkość sprowadzona z jednej strony do roli bogactwa naturalnego, z drugiej strony do roli zbiorowego odbiorcy spektaklu wirtualnej rzeczywistości (...). Jako Human Resources dzielimy czas między bycie eksploatowanymi i bycie zabawianymi, dostarczamy systemowi energii i odbieramy od niego wirtualny informacyjno-filmowo-telewizyjno-internetowy sen." (Stach Szabłowski, fluid.onet.pl)
To fragment recenzji "Matrixa". Brzmi znajomo?
Wyjątkowo spodobała mi się dwuznaczność tego związku frazeologicznego w kontekście filmu.
Human resources...

Dla ubogich

Przesłałam Lubemu adres do strony Onetu z gotowaniem w roli głównej.
- To, co ci wysłałam, to filmiki. Bardzo ciekawe niektóre dania. Pokazują kolejne etapy przygotowania. Coś jak "Pascal gotuje" dla ubogich.
W momencie, gdy to powiedziałam, dotarła do mnie kuriozalność wypowiedzi.
- Znaczy, nie Pascal gotuje, tylko wersja dla ubogich... - zaczęłam się motać, a Luby patrzył na mnie z rozbawieniem znad tartego sera - Cholera.
- Wiem, o co ci chodzi. A swoją drogą, Pascal gotuje dla ubogich. Pascal i Albertynki - zaśmiał się donośnie.
Z pozdrowieniami dla Siostrzyczki.

Ucieczka z kina "Wolność"

Nie lubię rozmawiać w tramwaju przez telefon, ale czasem muszę. Wtedy zachowuję się jak w toalecie: załatw, co trzeba szybko, cicho i dyskretnie. Niektórzy jednak nie mają takich oporów (nie wiem, jak u nich z toaletą). Wczoraj słyszałam bardzo dokładnie rozmowę telefoniczną pewnej wyjątkowo rozwrzeszczanej kobiety (image i wiek a'la Violetta Villas zmutowana z Marylą Rodowicz), łącznie z jej imieniem i nazwiskiem, danymi osobowymi pana, który do niej nieopatrznie zadzwonił i "żarcikami" natury erotycznej ("No przecież nie mogę powiedzieć, hihi, dokąd pana zabiorę, hihi, nie przy ludziach, hihi." Po niecałej minucie dowiedzieliśmy się, że do jej domu). Czytać się nie dało, więc wraz z sąsiadką z tramwaju, oraz chyba połową wagonu, oddałyśmy się słuchaniu.
W chwili, gdy mijaliśmy przystanek tramwajowy na Gertrudy:
- Jestem na Gertrudy, niedaleko Wawelu. Tak, tam, gdzie kiedyś było kino "Wolność".
- "Wanda" - mruknęła moja sąsiadka, ale przecież i tak nikt jej nie słuchał.

Amnestia świąteczna

Dziś uchwałą Rady Miasta zniesiono zakaz z roku 1864. Mówił on, że po krakowskich ulicach nie wolno spacerować Mikołajom. Podobno upijali się, wszczynali burdy i dawali zły przykład dzieciom.
- Nie to, co dziś - powiedział przedstawiciel Rady Miasta Filip Szatanik - Dlatego też oficjalnie zezwoliliśmy Mikołajom, aniołom, diabłom i innym świątecznym stworom na paradowanie po ulicach Krakowa w okresie świątecznym.

A kto wie, czy za rogiem nie stoją aniołkowie... albo inne stwory.

Żarcik

Z żartów Dra "Sexy":
- Kim jest kanibal? Osoba, która dobiera przyjaciół według smaku. Dziękuję.